Co jest realne dla tego świata – wypielęgnowany trawnik czy piasek z krzakami? Co jest prawdziwe, co jest tu autentyczne, a co jest fasadą przyciągającą tutaj tych ludzi? Będę w najbliższych dniach szukał odpowiedzi.
środa, 28 grudnia 2011
Dubaj: trawa czy piach
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Dubaj dla kontrastu
Chyba trudno byłoby wybrać bardziej kontrastowe miejsce w zbliżonej szerokości geograficznej niż wobec Etiopii niż Dubaj. Tak się złożyło, że z powodów rodzinnych przychodzi mi spędzić kilkanaście dni w tym emiracie, będącego częścią Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nie-bycie turystą-hedonistą daje mi tą przewagę nad innymi ludźmi lądującymi tutaj, że oglądając to miejsce mam dystans.
Dubaj, Abu Dhabi i inne wyrastające w oszałamiającym tempie bańki nieruchomościowe w tym rejonie świata to ubezpieczenie emerytalne dla szejków i ich plemion, kiedy ropa naftowa się wyczerpie, a trzeba będzie przecież z czegoś żyć. Stąd właśnie wzięła się śmiała rozbudowa skromnego jeszcze do niedawna portu u wrót Zatoki Perskiej. Dzisiaj to mekka dla przedsięwzięć turystyczno – hotelarskich, raj podatkowy dla firm, które zdecydują się tutaj prowadzić swoje międzynarodowe interesy.
Dubaj musi być naj – nic dziwnego, że inwestycje w ciągu ostatnich 10 lat w tym rejonie są tak zdumiewające, że oparcie na nich swojego PR już sprowadza dziesiątki tysięcy turystów, którzy chcą powylegiwać się w sztucznym luksusie i zobaczyć na własne oczy największy park wodny, największe hotele, największą hale do uprawiania sportów zimowych (co w tutejszym klimacie jest prawdziwym wyzwaniem dla inżynierów i energetyków), czy wreszcie najwyższy budynek świata.
Ciekawe co kryje się za fasadą ikony nowoczesnego Bliskiego Wschodu?
wtorek, 13 grudnia 2011
Pełen spontan - za pół roku Etiopia
Wystarczył w zasadzie jeden e-mail, bym doszedł do wniosku, że jestem już zainfekowany. Nie dało się powiedzieć nie. Zew ujawnił swoją naturę, karta kredytowa poszła w ruch.
Tak... za pół roku jedziemy do Etiopii. Jak się okazało, mój blog zaraził parę osób, będzie więc nas co najmniej trzech, a być może i czterech.
Życie znowu nabiera barw.
Tak... za pół roku jedziemy do Etiopii. Jak się okazało, mój blog zaraził parę osób, będzie więc nas co najmniej trzech, a być może i czterech.
Życie znowu nabiera barw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
